Platforma Obywatelska
prawdziwe oblicze Platformy Obywatelskiej-
Pomysł Platformy uderzy we właścicieli ziemi
Posted on maj 18th, 2012 No commentsPolitycy PO forsują przepis, który da inwestorom budującym wyciągi prawo zajmowania prywatnych gruntów
Kontrowersyjny zapis pojawiał się od lat w projektach różnych ustaw, ostatnio znalazł się w nowelizacji kodeksu cywilnego. Choć zmiany przygotowano w Ministerstwie Sprawiedliwości, nikt nie chce przyznać się do jego autorstwa. Jeśli wejdzie w życie, dla wielu gmin może mieć takie znaczenie jak dla rynku medialnego słynny zapis „lub czasopisma” z afery Rywina.
Zgodnie z projektem transport linowy ma być traktowany jak linie energetyczne czy sieci wodno-kanalizacyjne. Chodzi o tzw. ustanowienie służebności przesyłu. Na razie dotyczy ona inwestycji służących ogółowi mieszkańców. Gmina może np. przeprowadzić wodociąg bez zgody właściciela gruntu, bo inwestycja jest niezbędna.
Na cudzym gruncie będzie można budować koleje linowo-terenowe, napowietrzne, gondolowe i krzesełkowe oraz wyciągi narciarskie. Przepis obejmie też infrastrukturę sportowo-rekreacyjną: hotele, trasy narciarskie, rowerowe, wspinaczkowe.
Decyzja o tym, co będzie celem publicznym objętym służebnością, ma należeć do lokalnych władz. Jeśli uznają np., że niezbędny dla gminy jest rozwój turystyki narciarskiej, inwestorzy nie będą musieli dogadywać się z właścicielami wszystkich gruntów. Po otrzymaniu pozwolenia na budowę będą mogli prowadzić inwestycje także na terenach osób, które są jej przeciwne. Właścicielom ziemi należałoby się odszkodowanie za utratę wartości działki, ale sprzed inwestycji.
Gdyby takie przepisy obowiązywały przed 2008 r., znany z afery hazardowej Ryszard Sobiesiak nie musiałby nielegalnie wycinać pół hektara lasu należącego do Lasów Państwowych, by zbudować wyciąg w Zieleńcu. Realizując cel publiczny, miałby to zagwarantowane z mocy prawa.
Właśnie w 2008 r. pojawił się projekt wprowadzenia takich przepisów. Wówczas znalazły się one w tzw. prawie szlaku przygotowywanym przez ministra Mirosława Drzewieckiego, znajomego Sobiesiaka. Temat powrócił w nowej kadencji rządu Donalda Tuska. Po pierwszym czytaniu w Sejmie poprawki głosami PO, PSL i RP trafiły do komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach. Ich wprowadzenie może podnieść wartość prywatyzowanych Polskich Kolei Linowych, państwowej spółki, do której należy kolejka na Kasprowy Wierch. Za wprowadzeniem zmian jest silne, nie tylko w Sejmie, lobby narciarskie. PO chce uchwalić nowelizację jeszcze przed Euro.
– Koleje linowe nie mają nic wspólnego z zaspokajaniem bieżących potrzeb ludności – uważa posłanka PiS Barbara Bartuś. Tę opinię potwierdza wyrok WSA w Warszawie z 2006 r. mówiący o tym, że tego rodzaju przedsięwzięcia nie mogą być uznane za inwestycje celu publicznego, nie służą bowiem zaspokajaniu powszechnych potrzeb.
Ustawodawca zna te opinie. – Mamy różne ekspertyzy prawne na ten temat – przyznaje poseł Jerzy Kozdroń z PO, szef nadzwyczajnej podkomisji, który odpowiada za przygotowanie projektu.
Źródło:
Rzeczpospolita -
Beata Sawicka skazana
Posted on maj 16th, 2012 No commentsSąd Okręgowy w Warszawie skazał byłą posłankę PO Beatę Sawicką na 3 lata pozbawienia wolności. Były burmistrz Helu Mirosław Wądołowski został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat.
Sąd uznał Sawicką winną płatnej protekcji, żądania i przyjęcia łapówki. Wyrok nie jest prawomocny. Strony mają prawo odwołać się od niego do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Sawicka została skazana także na grzywnę w wysokości 40 tysięcy złotych oraz utratę uzyskanych dzięki korupcji korzyści majątkowych. Sąd pozbawił ją też praw publicznych na okres 4 lat.
Sąd uznał, że Sawicka za pomoc w kupieniu bardzo atrakcyjnej działki na Helu przyjęła 102 tysiące złotych, a także między innymi pióro wieczne ozdobione brylantem i drogi alkohol.
Wądołowski musi zapłacić grzywnę w wysokości 20 tysięcy złotych.
Źródło:
Interia.pl -
Nagrody za autostradę A2. Politycy żądają wyjaśnień
Posted on maj 16th, 2012 No commentsRzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken poinformowała, że sześciu pracowników Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, nadzorujących budowę autostrady A2, otrzymało nagrody uznaniowe w łącznej wysokości 64 tysięcy brutto.
PiS poinformowało, że zwróciło się do ministra transportu Sławomira Nowaka, by wyjaśnił jak najszybciej, którzy urzędnicy i za co otrzymali nagrody. Z kolei klub Solidarnej Polski chce informacji rządu ws. wypłaty nagród dla pracowników GDDKiA za nadzorowanie budowy autostrady A2.
- Są to nagrody uznaniowe, które przyznawane są we wszystkich urzędach.(…) Jest to nagroda za szczególny wkład pracy. W tym wypadku za pracę w czasie prywatnych zupełnie godzin. Nie są to urzędnicy, którzy siedzą do 16 i wychodzą. To są ludzie, którzy pracowali po kilkanaście godzin dziennie, w weekendy - wyjaśniła rzeczniczka GDDKiA.
Dodała, że nagroda przyznana jest osobom, które “w szczególny sposób, z niezwykłym zaangażowaniem, pracują i nadzorują realizację” autostrady A2.
Zaznaczyła, że nagroda nie została wypłacona za nadgodziny. - Gdyby wystąpili o wypłatę za nadgodziny, kosztowałoby nas to znacznie więcej. Nigdy nie wystąpili o nadgodziny. Jest to po prostu nagroda uznaniowa - podkreśliła.
Nelken dodała, że nagrody zostały wypłacone sześciu osobom. - Za pięć miesięcy takiej wytężonej pracy, w czasie prywatnym, jest to kwota 64 tysięcy złotych brutto - zaznaczyła.
Jak podkreśliła, realizacja autostrady A2 przebiega zgodnie z zapisami w kontraktach. - Na 91. km odcinku między Łodzią a Warszawą jest 5 kontraktów, z których trzy są realizowane bez przeszkód i mają być gotowe 6 czerwca, a przejezdne 31 maja. Natomiast dwa pozostałe mają być gotowe 15 października. Czyli wszelkie roboty mają się tam zakończyć 15 października - mówiła. Dodała, że w razie niedopełnienia kontraktów na wykonawców będą nałożone kary.
O doniesienia medialne dotyczące premii bądź nagród dla pracowników GDDKiA Nelken była też pytana w środę w Katowicach. Jak mówiła, nagrody przyznano “za wyjątkowe zaangażowanie”, za pracę “pod bardzo silną presją, również medialną” i za jej “bardzo widoczne wyniki”.
- W tej chwili, jeśli chodzi o najbardziej opóźniony odcinek C, gdzie w połowie marca liderem konsorcjum została czeska firma Bogl & Krysl, która dwa tygodnie później przejęła 100 proc. robót, te roboty postępują w tempie naprawdę niezwykłym. Widać to po naszych cotygodniowych raportach - powiedziała Nelken.
Jak zaznaczyła, jeszcze niespełna miesiąc temu zaawansowanie robót na tym odcinku sięgało ok. 40 proc., a obecnie to ponad 80 proc. - Tylko w ciągu ostatniego tygodnia ten wzrost to ponad 20 proc. To naprawdę jest tempo imponujące. Dodatkowo nie dzieje się to kosztem jakości, bo przez cały czas robione są badania jakościowe, których na tym odcinku jest wyjątkowo dużo - zastrzegła rzeczniczka.
Zdaniem Nelken mobilizacja na tym odcinku jest “ogromna” - tak ze strony wykonawcy, jak i nadzoru pełnionego przez pracowników Dyrekcji. - Pracują nie licząc godzin. To nie są urzędnicy, którzy wychodzą z pracy o 16. To są ludzie, którzy pracują na dobrą sprawę non-stop. Mieliśmy ostatnio najdłuższy weekend - oni pracowali. Codziennie są na tej budowie - argumentowała.
Dopytywana o krytykę ze strony PiS przyznania nagród za de facto opóźnioną inwestycję, Nelken uznała, że nie są to pytania do niej. “Nie jestem politykiem i nie reprezentuję instytucji politycznej” - wskazała.
W środę GDDKiA poinformowała, że na odcinku C autostrady A2 Stryków-Konotopa został oddany do ruchu pierwszy wiadukt. Chodzi o wiadukt w ciągu drogi krajowej nr 50. Dotychczas kierowcy, którzy jechali tą drogą, przejeżdżali przez plac budowy autostrady. Odcinek C to najmniej zaawansowana część autostrady - wciąż nie wiadomo, czy wykonawca udostępni drogę na Euro 2012.
Źródło:
Interia.pl -
Czarne chmury nad resortem Boniego. MAiC może być najkrócej istniejącym ministerstwem
Posted on maj 14th, 2012 No commentsKierowane przez Michała Boniego Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji może przejść do historii jako najkrócej istniejące – dowiedział się DGP. Choć operacja podziału molocha, jakim było MSWiA, odbyła się już pół roku temu, to prawo nadal się nie zmieniło. W Sejmie wciąż leży projekt zmian w ustawie o działach, który ma usankcjonować przeprowadzone zmiany.
– Nie mam pojęcia, co w rządzie wykombinują, aby pozbyć się tego problemu – mówi DGP koalicyjny poseł, który zasiada w komisji spraw wewnętrznych i administracji. Wraz z innymi parlamentarzystami zwrócił się do zewnętrznych ekspertów o opinię na temat zmian proponowanych w ustawie o działach.
Odpowiedzi zdążyło przysłać siedmiu specjalistów. Wszystkie są krytyczne, wręcz miażdżące. Krytyka dotyczy fundamentalnych rozwiązań, które zaproponował rząd w nowelizacji, a które mogą zagrozić bezpieczeństwu. Chodzi o podział kompetencji między ministrem administracji i cyfryzacji a ministrem spraw wewnętrznych.
Jacek Cichocki, szef odchudzonego resortu spraw wewnętrznych, zdaje się nie widzieć problemu. Dla niego podział kompetencji jest prosty. – Do Michała Boniego należy organizacja worków na wały i kaloszy w przypadku powodzi. To wszystko. Resztą zajmuję się ja – tłumaczy obrazowo Cichocki.
Jednak właśnie to krytykują zgodnie eksperci. – Istnienie dwóch ośrodków dyspozycji ministerialnej rodzi ryzyko konkurencji, konfliktu zadań i kompetencji, co w konsekwencji może odbić się na efektywności działania całego systemu – zauważa prof. Jacek Jagielski z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. – Wydaje się, że w takich dziedzinach, jak zapewnienie bezpieczeństwa, ochrona ludności, przeciwdziałanie zjawiskom kryzysowym, wymagany jest jeden decydent i jeden odpowiedzialny podmiot – dodaje.
Podobnie ocenia projekt Paweł Soloch, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji oraz szef Obrony Cywilnej Kraju. – Celem przyjmowanych wcześniej rozwiązań było ujednolicenie systemu obrony ludności. Obawiam się, że w świetle obecnych zmian o tę jednolitość będzie trudno – mówi. Jego zdaniem proponowane zmiany spowodują, że w obydwu ministerstwach będą zachodzić na siebie zadania, co musi spowodować budowanie dublujących się struktur biurokratycznych. – Rezultatem będzie zmniejszenie efektywności oraz wzrost kosztów – podkreśla Paweł Soloch.
Eksperci krytycznie oceniają również rozdzielenie nadzoru nad systemem powiadamiania ratunkowego (numer 112) i funkcjonowaniem krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. Według rządu nadzorcą 112 ma być resort Michała Boniego, a systemu ratowniczo-gaśniczego opartego na straży pożarnej – ministerstwo Jacka Cichockiego.
– Zgodnie z prawem budowa i kontrolowanie systemu 112 należą do komendanta głównego straży pożarnej. Ten z kolei jest nadzorowany przez ministra spraw wewnętrznych, który zarazem nie nadzoruje systemu powiadamiania ratunkowego – tak Soloch punktuje konsekwencje rządowych propozycji.
Równie absurdalnie przedstawia się cała działalność straży pożarnej, która podlega wojewodom nadzorowanym przez ministra Boniego i współpracuje z nimi, ale z kolei całość straży już podlega pod ministra Cichockiego.
O tym, że podział kompetencji pomiędzy resortami jest niespójny i może być niebezpieczny, wielokrotnie ostrzegaliśmy na łamach DGP w ostatnich miesiącach. Zwracał na to uwagę m.in. były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji oraz specjalista od zarządzania kryzysowego Antoni Podolski. – Nie rozumiem, dlaczego telefon 112, czyli system powiadamiania ratunkowego, ma być oderwany od systemu bezpieczeństwa powszechnego – mówił.
– To zbyt ważna sprawa, dotyczy wszystkich Polaków. Zajmiemy się nią dokładnie – zapewnia Jerzy Polaczek (PiS).
– Nie da się zlekceważyć miażdżących uwag ekspertów. W naszych szeregach coraz wyraźniej zaczyna dominować pogląd, że to może być koniec Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Najczęściej mówi się o pozostawieniu Boniemu jedynie nowych technologii – mówi nasz rozmówca z rządu, zastrzegając sobie anonimowość.
Źródło:
Gazeta Prawna -
Podwykonawcy na A2 nie dają się zastraszyć
Posted on maj 13th, 2012 No commentsPrzedsiębiorcy, którzy nie dostali pieniędzy za pracę przy budowie autostrad zapowiadają, że jeśli nie dostaną od rządu pisemnych gwarancji zapłaty to zablokują drogi – informuje “Gazeta Polska Codziennie”.
Jak stwierdza “GPC”, za upominanie się o należne wynagrodzenie podwykonawców spotykają szykany, których przykłady można mnożyć. Np. do jednej z firm przyszły ostatnio wszelkie możliwe kontrole - od służby celnej po kontrolę skarbową.
Mimo to, skupiający właścicieli ok. 70 firm, Komitet Protestacyjny Przedsiębiorców Poszkodowanych przy Budowie Autostrad jest zdeterminowany.
Komitet dał czas resortowi transportu do poniedziałkowego południa. “Jeśli nie uzyskamy przychylnej dla nas decyzji o stworzeniu możliwości prawnej do odzyskania przez nas zaległych pieniędzy, to będziemy zmuszeni rozpocząć blokadę dróg” – mówi jeden z szefów komitetu Paweł Winnicki.
Jak podkreśla, chodzi o zapewnienia “w formie rządowych dokumentów”. Winnicki w rozmowie z “GPC” nie chce precyzować, jak będzie przebiegał ewentualny protest, bo mogłoby to zagrozić skuteczności blokady.
Źródło:
Puls Biznesu


